Niestety w nocy nawiedziła nas mocna ulewa, a z rana brakowało słońca, więc po śniadaniu spakowaliśmy mokre namioty i ruszyliśmy w drogę.

Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Po nocnych ulewach pustynia niesie ze sobą pomarańczowe błoto, które przylepia się do wszystkiego
Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Ruszamy korytem rzeki w kierunku cywilizacji
Autor: Miłosz Kaleciński
Na całe szczęście popołudniem zaczyna się przejaśniać

      Mijamy liczne piaskowce i powoli docieramy do dróg lokalnych.

Autor: Miłosz Kaleciński
Osiołek przy drodze
Autor: Miłosz Kaleciński
Piaskowce stają się coraz częstszym elementem krajobrazu

      Zatrzymujemy się przy drodze, żeby podziwiać piękne widoki wyrzeźbionych gór na horyzoncie.

Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Krótki postój na poboczu
Autor: Miłosz Kaleciński
Gorąca fotka bez wysiadania
Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Widok rzeźbionych gór piaskowych zwalał z nóg
Autor: Miłosz Kaleciński
Dolinka niedaleko drogi

      Niedaleko zbocze, na którym zaczęły się testy podjazdowe. Chwila zabawy na odstresowanie.

Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Dość spore wzniesienie, na horyzoncie malownicze przedgórze
Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Miłosz bez problemu daje sobie radę
Autor: Miłosz Kaleciński
Marcin też postanawia spróbować
Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Wszyscy, którzy zjechali, szczęśliwie też podjechali
Panorama drogi przed nami


      Po krótkiej zabawie ruszamy w dalszą drogę.

Autor: Miłosz Kaleciński
Tu już kilkadziesiąt kilometrów przed Palmyrą, asfalt po horyzont i czasami tylko jakaś ciężarówka
Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Na tle piaskowca

      W  południowym słońcu stajemy chwilę na obiad i suszenie namiotów.

Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Opanowaliśmy małe wzgórze przy drodze

      Teraz już tylko ostatnia prosta i jesteśmy u celu.

Szerokie spektrum na drogę przed nami


      Docieramy do zamku, który góruje nad miastem Palmyra. Nazwa miasta dobrze kojarzy się z palmą, bo pochodzi od aramejskiego słowa, które oznacza właśnie "palma".

Autor: Miłosz Kaleciński
Parkujemy pod zamkiem i idziemy zobaczyć widok na całą panoramę miasta
Panorama miasta - widok z zamku na szczycie
 
Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Zbliżenie na centrum

      Na zamku tętni życie wśród sprzedawców i drobnych stoisk. Tutaj targujemy się o nasze pierwsze chusty beduińskie i przechodzimy szkolenie z wiązania ich na głowie.

Autor: Miłosz Kaleciński
Nasz sprzedawca chust z Moniką

      Z  zamku widać również ruiny starożytnego miasta. Bunt przeciwko Rzymianom zakończył się całkowitym zniszczeniem metropolii. Jak mówią zapiski historyczne "Palmyra całe wieki dobrobytu poświęciła jednej chwili chwały".

Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Zbliżenie na ruiny starożytnego miasta

      Palmyra stanowi jeden z najważniejszych i największych na świecie kompleksów wykopalisk, który obejmuje swoim zasięgiem powierzchnię około 50ha. Od 1959r. w Palmyrze prowadzone są wykopaliska przez misję polską.

Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Pierwsze zetknięcie z ruinami
Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
W tle widać zamek, na którym byliśmy przed chwilą

      Bezpośrednie wejście do miasta prowadzi przez zrekonstruowany, monumentalny łuk. Połączony był on ze świątynią rzędem kolumn, zachowanych obecnie tylko we fragmentach.

Autor: Miłosz Kaleciński
Tutaj zdjęcie pod łukiem z krążącym po ruinach sprzedawcą dywaników
Autor: Miłosz Kaleciński
Ogromny łuk w oddali połączony z kolumnadą

      Przedłużenie łuku stanowi właśnie kolumnada w kierunku północno-zachodnim, wyznacza ona jednocześnie główną ulicę miasta.

Autor: Miłosz Kaleciński
Kolumnada - widok w kierunku łuku wejściowego
Autor: Miłosz Kaleciński
Obiekt bardzo dobrze zachowany, liczne kolumny jeszcze stabilnie stoją

      W  około 1/3 długości kolumnady znajduje się potężny, zrekonstruowany tetrapylon.

Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Bardzo niewiele turystów, to pozwala robić zdjęcia praktycznie surowym krajobrazom

      Tutaj też dopada nas gruby Arab oferujący swoje wyroby takie jak chusty, naszyjniki i inne cuda. Jest to ważna lekcja asertywności i dobre ćwiczenie, żeby uwolnić się od natrętnych sprzedawców.

Autor: Miłosz Kaleciński
I najbardziej popularna fraza "Special price, my friend"
Monika kupiła kilka naszyjników
Autor: Miłosz Kaleciński
Miłosz przysiadł na kamieniu

      Poprzeczna główna ulica prowadzi w kierunku agory i świątyni Baala Shamina, boga deszczu. Jest to najlepiej zachowana budowla starożytnego miasta wzniesiona w I wieku.

Autor: Miłosz Kaleciński
Wejście do świątyni prowadzi obok ruin wielkiego portyku

      W  centralnej części świątyni znajdują się pozostałości ołtarza ofiarnego i rytualnego basenu służącego ablucjom kapłana przed złożeniem ofiar ze zwierząt.

Autor: Miłosz Kaleciński
Ołtarz świątyni
Autor: Miłosz Kaleciński
Całość bardzo dobrze zachowana
Chwila na odsapnięcie, swoją drogą kolumny miały sporą średnicę

      Po ponad godzinie zwiedzania kierujemy się do aut, a po drodze jeszcze kilka drobnych znajomości.

Autor: Miłosz Kaleciński
Miłosz poznaje kilku żołnierzy
Tutaj uścisk ręki za zawiązanie chusty w stylu berberyjskim, ułożenie chusty ma chronić przed wiatrem

      Kierujemy się do miasta na jakiś posiłek i zostajemy praktycznie do późnych godzin nocnych.

Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Miasto tętni życiem i jest dobrze zaopatrzone w liczne restauracje i hoteliki
Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Ciekawa pamiątka
Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Do kupienia wszystkie rodzaje daktyli
Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Jedno ze stoisk z dywanami, właścicielowi chyba się nie powodzi z takim rowerem
Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Kolejna wisząca pamiątka przy jednym ze straganów

      Do późnych godzin zwiedzamy miasto, robimy zakupy i na noc wyjeżdżamy w kierunku pustyni Black Stone Desert.

Autor: Kamil Bańkowski www.irart.pl
Za straganem widać w oddali zamek, który jest pięknie oświetlony w nocy

      Około północy znajdujemy miejsce na obóz, jak się później okazało dookoła miasta jest usytuowanych bardzo dużo baz wojskowych.
      Po pół godzinie przyjechało auto z 3-ma żołnierzami, uzbrojeni w kałasznikowy. Kazali nam zebrać paszporty i wyznaczyć opiekuna grupy, który pojedzie z nimi na komisariat. Miłosz z Mariuszem wrócili po dobrej godzinie, była herbatka, miło i sympatycznie.
      Tego wieczoru mogliśmy już nocować bez obaw.

Kliknij, aby wrócić do mapy

Copyright © bliskiwschod.ladra.pl 2011, Designed by Ladra WebStudio

             Strona jest częścią serwisu www.wyprawy.ladra.pl